Czy krótkotrwały stres pomoże w leczeniu depresji i PTSD?

smutna kobieta
smutna kobieta

Opublikowany: 04-04-2022

Dla nikogo pewnie nie jest zaskoczeniem, że stresujące sytuacje, jeśli często się powtarzają albo są bardzo intensywne, mogą doprowadzić do rozwoju zaburzeń, takich jak depresja albo zaburzenia potraumatyczne. Okazuje się jednak, że stres może być także jednym ze sposobów na leczenie takich problemów psychicznych.

Podczas reakcji stresowej dochodzi do uaktywnienia tzw. osi HPA (system podwzgórze-przysadka-nadnercza), co prowadzi do wydzielania glikokortykoidów (m.in. kortyzolu). Rolą tych hormonów jest stymulacja metabolizmu, poprawienie czujności, pamięci i innych funkcji poznawczych. Mimo że pełnią ważną i przydatną rolę w trakcie reakcji stresowej, ich zbyt duża ilość może skutkować rozwojem zaburzeń psychicznych.

Chroniczny stres powoduje neuronalne i genetyczne zmiany w wielu rejonach mózgu, m.in. w korze przedczołowej. Zmniejsza przesył neurotransmiterów i aktywność komórek nerwowych oraz prowadzi do zaniku dendrytów w neuronach, co skutkuje zaburzeniami depresyjnymi. Rozregulowuje też oś HPA. Sugeruje to, że glikokortykoidy są kluczowe w rozwoju depresji spowodowanej stresem. Jednak z drugiej strony, niektóre badania wskazują, że glikokortykoidy mogą być skuteczne w leczeniu depresji. Wykazano to zarówno w badaniach na zwierzętach (myszach), jak i na pacjentach. Deksametazon (syntetyczny glikokortykoid) podawany w połączeniu z sertraliną lub fluoksetyną przez 4 dni, poprawił w badaniach stan chorych na depresję. Podobny efekt dał pojedynczy zastrzyk kortyzolu.

Wygląda więc na to, że te same hormony mogą mieć zarówno depresyjny, jak i antydepresyjny efekt.

Aby lepiej zbadać tę kwestię, południowokoreańscy naukowcy przeprowadzili niedawno interesujące badania na myszach. Zwierzęta najpierw przez 14 dni, przez 2 godziny dziennie, były poddawane stresowi, co doprowadziło u nich do zachowań depresyjnych. Następnie były poddawane stresowi również przez 14 dni, ale tylko przez 5 minut dziennie.

Okazało się, że terapia stresem była tak samo skuteczna w redukcji objawów depresyjnych, jak lek przeciwdepresyjny imipramina. Co ciekawe, efektu takiego nie dała terapia prowadzona przez 10 minut dziennie, ani przez 15 minut dziennie. Nieskuteczna była też terapia stresem prowadzona przez 5 minut dziennie, ale tylko przez 3 dni albo 5 dni. Pokazuje to, jak ważna jest odpowiednia dawka stresu.

Poza zmianą zachowania u myszy, zaobserwowano zmiany w różnych wskaźnikach biologicznych. Terapia stresem m.in. skorygowała wywołane stresem rozregulowanie osi HPA. uaktywniła różne obszary układu limbicznego, odpowiadającego za emocje i naprawiła zmienioną ekspresję genów w korze przedlimbicznej (część kory przedczołowej).

Andrew Huberman i David Spiegel z USA prowadzą obecnie badania nad terapią stresem w leczeniu zaburzeń lękowych i traum u ludzi.

Polecają oni pacjentom wykonywać codziennie przez 2 tygodnie 5 minutowe ćwiczenia oddechowe. Nie są to jednak ćwiczenia relaksacyjne, ale przeciwnie – takie, które wywołują stan stresu. Polegają one na hiperwentylacji. Są to głębokie wdechy i wydechy, które należy wykonać 25 – 30 razy, po czym zrobić maksymalny wydech i wytrzymać 25 – 60 sekund. Następnie kolejne cykle, aż minie 5 minut.

Oddychanie w ten sposób u większości osób prowadzi do podniesienia poziomu adrenaliny. U osób ze skłonnościami do napadów paniki, może wywołać atak, dlatego terapia ta nie jest wskazana dla takich osób.

Badania są wciąż w trakcie i nie jest jeszcze jasne, jak dokładnie powinny wyglądać ćwiczenia oddechowe, ani jak długo trwać, ale już teraz naukowcy mają nadzieję, że terapia taka będzie pomocna w leczeniu PTSD i innych zaburzeń lękowych. Być może będzie wskazanym dodatkiem do terapii poznawczo-behawioralnej.

Według Hubermana i Spiegela, kluczem jest fakt, że pacjent sam, celowo wprowadza się w stan stresu, a nie jest wprowadzany przez jakieś czynniki zewnętrzne. Ich zdaniem tylko wtedy, kiedy celowo wywołamy u siebie stres, może dojść do aktywacji kory przedczołowej, która pełni ważną rolę w osłabianiu lęku. Nie powinno mieć zatem znaczenia, w jaki sposób wywołamy u siebie taki stan. Może być to również zimny prysznic albo cokolwiek innego, co spowoduje wzrost poziomu adrenaliny.

Czekam z zaciekawieniem na wyniki ich badań.

Bibliografia

Autor: Maja Kochanowska

Dodaj komentarz

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.